Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2026

Czas w skrzyni

 Kiedy trzaskam zamkiem skrzyni, czuję dreszcz satysfakcji. On jest w środku, ciasno, bez ruchu, bez możliwości ucieczki. A ja wiem, że teraz zaczyna się właściwy spektakl. Czas w skrzyni Pierwsza godzina — jeszcze się buntuje. Krzyczy, szarpie wieko, uderza pięściami. W jego głowie wciąż krąży myśl, że ma rację, że to ja przesadziłam. Trzecia godzina — zaczyna się wiercić. Kolana bolą, kark drętwieje. Prosi o wodę, ale ja zostawiam szklankę tuż obok skrzyni, gdzie jej nie sięgnie. Jego pragnienie rośnie, a wraz z nim wstyd, że błaga o coś tak podstawowego. Szósta godzina — brzuch zaczyna mu burczeć. Od rana nic nie jadł. Głód zmienia się w poniżenie. Czuje, że ja jem w kuchni, że zapach obiadu dociera do jego nozdrzy, a on siedzi tam, w ciemności, bez prawa do najmniejszego kęsa. Dziewiąta godzina — już nie krzyczy, nie prosi. Jest cicho. Wiem, że jego duma kruszeje, że w środku walczy ze sobą. Gniew znika, zostaje tylko tęsknota i chęć zadowolenia mnie. Dwunasta godz...

Kolejne 12 godzin upokorzenia

 On pracuje jak maszyna. Ciągle obowiązki, terminy, telefony. A ja w ciągu dnia mam przestrzeń, w której rodzą się moje kaprysy. To, co dla niego jest bezcenne, dla mnie jest tylko zabawką. Rozpakowuję zakupy i zamiast włożyć je do szafek — celowo rozsypuję ryż po podłodze. Chodzę po nim boso, zostawiając ślady. Na jego starannie złożone koszule kładę wilgotny ręcznik z prania. Do jego ukochanej kawy dosypuję soli i stawiam przed nim, patrząc, jak pierwszym łykiem odbiera sobie resztki złudzeń. Kiedy wraca, nie wytrzymuje. — Czy ty oszalałaś?! — wybucha, trzaskając filiżanką o stół. A ja tylko unoszę brew i odpowiadam spokojnie: — Nie podoba mi się, jak na mnie krzyczysz. Do skrzyni. Dwanaście godzin. Godziny w zamknięciu 1. godzina Wrzucam go do środka i zamykam wieko. Jeszcze protestuje, jeszcze wierzy, że to absurd, że „ma rację”. Uderza pięściami w deski. Ja siadam obok, piję wino i uśmiecham się pod nosem. 3. godzina Zaczyna się wiercić. Skrzynia jest ciasna, kark...