Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2025

Jak specjalnie robię coś źle, by się zdenerwował

  czyli o przyjemności z bycia winna – i całkowicie bezkarną To nie przypadek. Nie nieuwaga. Nie zmęczenie. Czasem robię coś źle specjalnie. Z premedytacją. Z dokładnym obliczeniem reakcji, którą wywołam. I nie chodzi o to, by coś „zepsuć”. Nie chodzi o szkody. Chodzi o to, żeby poruszyć jego męskie JA . Delikatnie potrząsnąć fundamentem, który myśli, że wie, „jak być powinno”. Bo wiem jedno: nic nie podnieca go bardziej niż absurdalne poczucie niesprawiedliwości, z której nie może się uwolnić. ☕ Czasem to coś drobnego Na przykład zostawiam filiżankę z kawą na jego notatkach. Nie przez przypadek. Kładę ją tam powoli. Patrzę na niego. Czekam. Wiem, że to jego papiery, że porządek to dla niego świętość. Ale kładę je tam właśnie dlatego. Bo wtedy widzę ten moment: Najpierw zdziwienie . Potem złość . A później dylemat : — Czy powiedzieć coś ostro? Czy się zdenerwować? Czy raczej milczeć, by nie wzbudzić mojego „focha”? To piękny teatr. I uwielbiam być jego r...

Jak wygląda jego bunt – i jak gaśnie

  czyli o tym, jak nawet jego nieposłuszeństwo staje się częścią mojej władzy On rzadko się buntuje. Nie dlatego, że nie umie. Nie dlatego, że nie ma w sobie ognia. Po prostu wie, że to nie ma sensu . Ale czasem — bardzo rzadko — zdarza się moment, w którym jego męskie ego próbuje się jeszcze odezwać . Jak jęk silnika, który wie, że zaraz zgaśnie. To są moje ulubione chwile . Nie wtedy, gdy jest posłuszny, milczący, pokorny. Tylko wtedy, gdy na moment wierzy, że może coś zmienić . I wtedy łamie się przede mną jeszcze głębiej . ⚔️ Zaczyna się od tonu To zawsze zaczyna się od tonu głosu. Nie krzyczy. On nie potrafi na mnie krzyczeć. Ale mówi bardziej twardo niż zwykle . Zbyt pewnie. Za szybko. Bez tej cichej ostrożności, z którą zazwyczaj formułuje każde słowo. Mówi coś w stylu: — To nie jest fair, wiesz o tym. Albo: — Nie zamierzam za to przepraszać, bo nie zrobiłem nic złego. Na jego twarzy maluje się gniew pomieszany z rozczarowaniem . Ma tę charakterystyczną ...

Jak wygląda jego twarz, kiedy wie, że to absurd — i że to go podnieca

  Są momenty, które dla mnie mają wartość większą niż jakikolwiek akt fizycznej dominacji. To chwile przejścia . Te sekundy, w których jego racjonalność kapituluje , a na twarzy pojawia się coś, czego nie da się udawać. Twarz mężczyzny, który wie, że ma rację , który rozumie absurd sytuacji , ale którego podniecenie rośnie właśnie dlatego , że to nie ma sensu… To widok, który potrafiłabym oglądać godzinami. 🎬 Najpierw złość Na początku zawsze jest cień złości . Ten moment, kiedy coś mówię lub robię — coś kompletnie sprzecznego z logiką. Może go o coś oskarżam. Może mówię: — Nie lubię twojego tonu , choć on właśnie stara się mówić jak najłagodniej. I widzę, jak w jego oczach coś trzepocze . Zaciska lekko usta. Mięśnie szczęki drgają. Brwi marszczą się nieznacznie. Nie mówi jeszcze nic. Jeszcze walczy z odruchem. Bo przecież to ja. A on nie ma prawa się sprzeciwiać . ⏳ Potem niedowierzanie Drugi etap to rozbicie sensu . To ta chwila, kiedy patrzy na mnie j...

„To chore, a jednak prawdziwe”

  czyli o tym, jak odnajdujemy się w świecie absurdu i władzy absolutnej Nie muszę udawać. Wiem, że to chore. Wiem, że to, co robimy, nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, równością, zdrowym rozsądkiem. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której mężczyzna błaga o przebaczenie , choć to ja popełniłam błąd? Jak inaczej opisać system , w którym prawda nie ma znaczenia , bo racja należy do tej, która decyduje ? To nie ma sensu. A jednak — to jest nasz sens . To, co buduje między nami napięcie, które nie istnieje w zwyczajnych relacjach. 🖤 Lubię te chore gierki Jestem świadoma tego, co robię. Gdy przekręcam rzeczywistość. Gdy stwarzam alternatywny świat, w którym ja jestem centrum, regułą, prawem i sądem . Wiem, że czasem się mylę. Ale nie po to jestem na szczycie , żeby się z tego tłumaczyć. Więc kiedy on przychodzi — z faktami, dowodami, rozsądkiem… A ja milczę . A potem mówię tylko: — Więc jesteś na mnie zły? I patrzę, jak jego racja zaczyna pękać pod ciężar...

„Gra w zapomnienie”

  opowieść z perspektywy Dominującej Nie powiedziałam mu, co się dzisiaj wydarzy. Wiem, że tego nienawidzi — tej ciszy przed upadkiem. Ale milczenie to moje pierwsze narzędzie. Gdy wszedł do pokoju, na podłodze czekały trzy przedmioty: knebel, obroża i opaska na oczy. Usiadłam w fotelu i powiedziałam tylko: — Wybierz dwa. Jeden zostaje na później. Widziałam, jak jego wzrok błądził nerwowo, jak kalkulował, próbując zgadnąć, co ukrywam. Czas leciał. Zegar tykał. W końcu sięgnął po knebel i obrożę. — Błąd — westchnęłam. — A więc wzrok zostaje. Ale reszta świata będzie ci odebrana. Zacisnęłam pas obroży z wyraźnym kliknięciem. Knebel wszedł głęboko, tłumiąc oddech. Teraz mógł tylko patrzeć. I właśnie to zamierzałam wykorzystać. Etap I: Milczący Teatr Ustawiłam go na kolanach, a przed nim — scenę z figurkami. Maleńkie, ale precyzyjnie odwzorowane: domina, sub, skrzynia, pejcz. — Teraz posłuchaj uważnie. — Podałam mu kartę z krótką historią i pięć pustych miejsc do uzupełnieni...

"W skrzyni"

Wszedł do pokoju na czworakach. Tak, jak go nauczyłam. Bez słowa. Bez spojrzenia. Czekał przy progu jak dobrze wytresowany pies, wiedząc, że nie ma prawa wejść dalej, dopóki nie pozwolę. Wskazałam dłonią na skrzynię w rogu. Ciężka, drewniana, wyściełana tylko cienką warstwą maty. Żadnej wygody. Żadnych pytań. Tylko ciemność i cisza. — Wchodź. – powiedziałam chłodno. Nie zareagował od razu. Widziałam, jak jego gardło drży, jak przez chwilę walczy ze sobą. To dobrze. Opór wewnętrzny to paliwo, z którego buduję uległość. Zbliżył się, powoli, z wahaniem. Zdjął wszystko – tak, jak go wcześniej instruowałam – i wszedł do środka. Zwinął się w embrionalnej pozycji, jak przystało na kogoś, kto w tej chwili nie jest już mężczyzną. Jest tylko narzędziem. Ciałem. Pustym pojemnikiem, który wypełnię sobą. Zamknęłam wieko z dźwiękiem, który uwielbiam – ten ciężki, metaliczny klik zamka, za którym kryje się nowy poziom posłuszeństwa. — Nie krzycz. Nie proś. Nie pukaj. Moje ostatnie słowa. Po...