Czas w skrzyni
Kiedy trzaskam zamkiem skrzyni, czuję dreszcz satysfakcji. On jest w środku, ciasno, bez ruchu, bez możliwości ucieczki. A ja wiem, że teraz zaczyna się właściwy spektakl. Czas w skrzyni Pierwsza godzina — jeszcze się buntuje. Krzyczy, szarpie wieko, uderza pięściami. W jego głowie wciąż krąży myśl, że ma rację, że to ja przesadziłam. Trzecia godzina — zaczyna się wiercić. Kolana bolą, kark drętwieje. Prosi o wodę, ale ja zostawiam szklankę tuż obok skrzyni, gdzie jej nie sięgnie. Jego pragnienie rośnie, a wraz z nim wstyd, że błaga o coś tak podstawowego. Szósta godzina — brzuch zaczyna mu burczeć. Od rana nic nie jadł. Głód zmienia się w poniżenie. Czuje, że ja jem w kuchni, że zapach obiadu dociera do jego nozdrzy, a on siedzi tam, w ciemności, bez prawa do najmniejszego kęsa. Dziewiąta godzina — już nie krzyczy, nie prosi. Jest cicho. Wiem, że jego duma kruszeje, że w środku walczy ze sobą. Gniew znika, zostaje tylko tęsknota i chęć zadowolenia mnie. Dwunasta godz...